Świat według Małgorzaty, czyli patrzeć przez brudną szybę

24 listopada 2017

Depresja? Zdaniem męża wymysł, rozdmuchana chwila słabości, fanaberia, lenistwo. Przygniatają mnie dobre rady: „zacznij biegać”, „idź na siłownię”, „znajdź lepszą pracę”, „może schudnij”, „na litość boską, zróbże coś ze sobą!”… Kiedyś słuchałam uważnie, później ze zniecierpliwieniem, teraz – obojętnie, jakbym była za szybą. Nie chcę rad i pouczeń. Czuję się po nich jeszcze bardziej winna i bezsilna, bo nie mogę im sprostać. Wszędzie widzę porażki. Dokonane i te przyszłe. Czekam nie wiadomo na co i obserwuję swoje życie, jak mijający pociąg. A ja nie mam siły za nim gonić, patrzę tylko jak mnie mija i to wszystko… Czuję się nieobecna we własnym życiu. Chyba chciałabym z kimś porozmawiać, gdyby tylko ktoś chciał wysłuchać bez pouczania, w ciszy.

Opłakana, zimna jesień i depresja. Jedno lgnie do drugiego i nie wypuści już z rąk. Spowija jak lepka mgła. Zaczął się listopad i „pół roku mroku”. Patrzę na świat przez bardzo brudną szybę…

Powrót