„Rozmawiając dowiaduję się, co myślę.”
Stefan Garczyński
Te słowa dobrze oddają istotę i sens naszej działalności. Rozmowa nie jest u nas formą wsparcia emocjonalnego, sposobem na „poprawę nastroju” ani narzędziem motywacyjnym. Jest narzędziem myślenia i refleksji. Pomaga zobaczyć własną sytuację w całości, skonfrontować wymagania i oczekiwania z możliwościami, prawidłowo nazywać zależności i podejmować decyzje, które mają sens w realnych warunkach.
Działamy systematycznie i bez presji czasu. Zmiana sposobu myślenia i widzenia rzeczywistości to bowiem proces, a nie jak najszybsze dojście do z góry określonego celu.
Działamy bez uproszczeń i bez gotowych recept. Interesuje nas to, co działa w rzeczywistości, a nie to, co dobrze brzmi.
Pierwsze spotkania poświęcamy ustaleniu zakresu naszego wspólnego działania. Określamy problemy do przepracowania, cele do osiągnięcia, zadania do zrealizowania, ustalamy, jakie korzyści mają przynieść Tobie nasze spotkania.
W trakcie późniejszego współdziałania „podążamy” za Twoją potrzebą zajęcia się konkretnymi problemami — tymi, które są Ci już znane, tymi, które dopiero uświadomisz sobie w trakcie spotkań, oraz tymi, które pojawią się jako wyzwania Twojej codzienności. Czasami będziemy dla Ciebie „lustrem”, w którym zobaczysz to, jak widzą Cię inni, dostrzeżesz niezauważane dotychczas szczegóły, zobaczysz pełen obraz siebie.
Działamy w nurcie integratywnym z podejściem eklektycznym. Korzystamy z dorobku wielu szkół psychologicznych, wielu podejść, teorii i koncepcji.
Działamy ponadto interdyscyplinarnie. Każdą osobę, z która się spotykamy i każdą rozmowę postrzegamy nie tylko przez pryzmat psychologii, ale także przez pryzmat innych nauk: filozofii, socjologii, historii, antropologii, prawa, zarządzania, inżynierii procesowej, ekonomii.
Główne założenia naszego podejścia opierają się na teorii budowania poczucia sprawczości, a przede wszystkim na opracowanych przez kanadyjskiego psychologa Alberta Bandurę „Teorii społecznego uczenia się” oraz „Koncepcji oczekiwania własnej skuteczności”.
Od lat zajmuję się sytuacjami, w których codzienność zaczyna się komplikować, człowiek traci pewność, a pojawia się bezsilność i bezradność. Interesuje mnie to, co dzieje się pomiędzy pierwszym sygnałem, że coś nie działa tak jak powinno, a momentem, w którym trudno już udawać, że wszystko gra. Pomagam zobaczyć to, co naprawdę ważne, i odnaleźć właściwą drogę.
Łączę doświadczenie psychologiczne, menedżerskie i inżynierskie. Dzięki temu potrafię patrzeć na człowieka całościowo — i widzę to, jak żyje, jak reaguje i czego potrzebuje, aby dobrze żyć. Stawiam na rozmowę, jasność i prostotę. Lubię, kiedy rzeczy zaczynają się układać, a codzienność staje się lżejsza i bardziej zrozumiała.
Najbliższe jest mi podejście, w którym zmiana zaczyna się od małych kroków i od decyzji, które można podjąć tu i teraz. Wiem, że każdy ma w sobie siłę, która wraca, kiedy tylko pojawi się trochę miejsca na oddech i na nowe spojrzenie. Dlatego działam tak, aby to miejsce stworzyć — spokojnie, z szacunkiem i bez pośpiechu.
W gabinecie tworzę przestrzeń, w której można uporządkować to, co chaotyczne, uzyskać wpływ na własne życie. Wierzę bowiem w to, że dobre życie zaczyna się wtedy, gdy człowiek wie, że może decydować o sobie.
Zajmuję się tworzeniem warunków do działania w sytuacjach, w których codzienność działać przestaje. Interesuje mnie to, jak ludzie podejmują decyzje, jak tracą wpływ na własne życie. I co trzeba uporządkować, zmienić i wdrożyć, aby decyzje były bezpieczne, a wpływ był realny. Podstawą mojego działania jest wiedza psychologiczna, ale korzystam także z prawniczego i inżynierskiego przygotowania — dzięki temu widzę zarówno przyczyny ludzkich zachowań, jak i mechanizmy nimi rządzące oraz naturę konsekwencji działań.
Mam naturę konstruktora. Lubię rozumieć, jak coś jest zbudowane, dlaczego działa albo dlaczego działać przestaje. W sytuacjach kryzysowych szukam przyczyn, ale przede wszystkim — szukam struktury, która pozwoli przejść od chaosu do porządku.
Wiele osób nie ma wpływu na swoje życie, nie ma poczucia własnej sprawczości, ma trudności z podejmowaniem decyzji. Ale często nie z powodu braku wiedzy czy motywacji, lecz dlatego, że codzienność przytłacza. Nie doradzam, nie prowadzę za rękę i nie przejmuję odpowiedzialności za czyjeś decyzje. Tworzę ramy, w których człowiek może samodzielnie uzyskać wpływ na swoje życie, bezpiecznie decydować, mieć poczucie własnej sprawczości — w biznesie, w finansach i w sprawach osobistych.
To, co robię, jest połączeniem analizy, konstrukcji i praktyki. Nie obiecuję łatwych rozwiązań. Pokazuję takie, dzięki którym codzienność może działać.