Świat według Henryka czyli skąd problemy z podejmowaniem decyzji

28 grudnia 2016

Ojciec odszedł od matki bardzo wcześnie, nie pamiętam go. Kilka zdjęć, zdawkowe opowieści, trochę wspomnień…. Więcej było w tym ocen niż faktów. Od tej pory wszystko było na głowie matki. Praca, dom, ja, nie mówiąc o „życzliwych” sąsiadach, próbujących wielokrotnie dowiedzieć się czegoś ciekawego o życiu niekompletnej rodziny.
Matka żyła w ciągłym strachu o mnie. Bała się co zmajstrowałem, czy nie dzieje mi się krzywda, czy nie zachoruję, czy ona będzie miała pracę, czy siły jej pozwolą… Decydowała we wszystkich możliwych sprawach, często obciążając mnie myślami o tym, że jak nie będę jej słuchać, to serce jej nie wytrzyma. Pewnie robiła tak, żeby mieć święty spokój – sama zdecydowała, sama wykonała, wiedziała jak się sprawy mają. Oddać decyzje w ręce dziecka? Nigdy. Lepiej zrobić samemu i już.

I tak nabrała 100% kompetencji w podejmowaniu decyzji za mnie, a ja… Żyję w jej wszechobecnym cieniu.

Powrót