Świat wg Henryka czyli dlaczego mam dość tej roboty!

29 września 2017

Teczka nie dawała się otworzyć – zamek bronił zaciekle dostępu do wnętrza. Gwałtownym ruchem Henryk odepchnął ją od siebie. Był wściekły i obrażony na … teczkę! Tak, Henryk obraził się na teczkę, aż sam zauważył absurdalność tej sytuacji!

Nie pierwszy raz Henryk wybuchał w pracy złością z błahego powodu. Chociaż kiedyś tak nie było. Kiedyś zawodowe problemy nie robiłyby na nim wrażenia. Kiedyś wszystko, co pracy dotyczyło było dla niego wyzwaniem, w pracy mógł się sprawdzić, mógł decydować, mieć na coś wpływ. Kiedyś tej pracy po prostu potrzebował, nie tylko ze względu na kasę. Kiedyś po prostu lubił to co robił. Tak, chyba w końcu zdał sobie sprawę, że cała ta złość ma swoją przyczynę. Przestał lubić swoją pracę? Czy to może być aż takie proste?

W tej pracy przeszedł wszystkie szczeble kariery, od szeregowego pracownika, przez asystenta, do kierowniczego stanowiska. Doświadczył konieczności wykonywania bezmyślnych poleceń przełożonych, naprawiania cudzych błędów tylko po to, żeby niczego nie zwalono na niego, zgłaszania kreatywnych pomysłów, których nikt nie chciał słuchać, ale też uznania zasług i powołania na samodzielne, decyzyjne stanowisko. Tutaj nie raz się wykazał, udowodnił na co go stać. Tutaj wydawał polecenia, egzekwował, … po prostu czuł, że ma na coś wpływ. A teraz?

„Rzucić tą cholerną robotę!” – pierwsza myśl, a potem refleksja – „Przecież nadal lubię to, na czym się znam. To zawsze była moja pasja. Chciałem kierować, mieć wpływ… co się ze mną dzieje?” Henryk w poczuciu bezradności oparł łokcie na stole, podparł głowę rękami, westchnął głęboko. „Chyba czas coś z tym wszystkim zrobić – pomyślał – chyba czas.”

Powrót