Świat wg Małgorzaty czyli zniszczę cię dyskretnie

5 września 2017

Każda przemoc zostawia ślady. Moich nie widać. Nie gołym okiem, ale czuję je dotkliwie, w głowie. Jest wiele kobiet bitych w domu, moja historia może się wydać fanaberią księżniczki, która skarży się, bo mąż ją poniża. Jestem bita słowami. Widzi Pani…? Nawet w żalu jestem beznadziejna…

Dlaczego daję się tak upokarzać, dlaczego nie odejdę? Skoro jestem nikim w domu, na tak małej powierzchni życia, czy mogę być kimś poza nim? Moje poczucie wartości jest „przy podłodze”… Nie znajduję zrozumienia i współczucia, bo mieszkam w ładnym domu, mój mąż jest wykształcony, na wysokim stanowisku i tak uroczo pozdrawia sąsiadów… Boję się, że za plecami usłyszę: „niemożliwe, aby on robił tak straszne rzeczy! Ona pewnie na to po prostu zasłużyła?”

Wiem, uskarżam się na błahostki: szyderstwo, poniżanie, słowny jad. Niby tylko słowa. Ale pod ciosami słów można umierać w sobie, wolno, przez lata… Tylko śladów pobicia nie wykryje żadna obdukcja ani autopsja.

Powrót