Świat wg Małgorzaty czyli no pasarán!

13 czerwca 2017

Popatrzyłam na niego wrogo. Chyba robi to specjalnie? Paraduje w obcisłych podkoszulkach i na każdym kroku podkreśla, jak fantastycznie udaje mu się trzymać linię – „od 20 lat ta sama waga!”. No proszę…. O mnie trudno to powiedzieć. Przez wspólne lata pojawiła się trójka dzieci. To trochę zmienia parametry ciała. Po ostatnim dziecku posypałam się. Wzdłuż, wszerz. Popatrzył z politowaniem na mój nowy strój kąpielowy: „jakiś ogromny on, to na pewno Twój rozmiar?”

Chce mi się płakać, ale nie rozmawiać z nim. Dlaczego przychodzi taki moment, że lepiej rozumie mnie druga kobieta, koleżanka? Przecież żyję z nim od 20 lat, łączy nas tyle intymności, bycia razem, zwierzeń. Gdzie się podzialiśmy? Tak trudno zbliżyć się do siebie, bo każdy krok w swoją stronę oceniamy jak uległą, białą flagę. Gramy w taką grę: „nie wyciągnę ręki, bo… Bo przestanę być twierdzą! A ja nie kapituluję! A zdobywaj mnie! Ja w twoją stronę – ani na milimetr. No pasarán!”.

Coraz dalej brniemy w nieme rozżalenie. Później czeka obojętność…

 

Powrót