Świat wg Małgorzaty czyli listonosz zawsze dzwoni dwa razy

7 maja 2017

Do drzwi zadzwonił listonosz. Dzień dobry, polecony z potwierdzeniem odbioru. Tu i tu podpisać.
Koperty są małe, prawie płaskie. Od naczelnika urzędu skarbowego i komornika. Te straszą najbardziej. Dziś tchórzę. Niech pan zostawi awizo. Będę miała więcej czasu na odpowiedź…
Choć z listonosza miły człowiek, nie lubię go. Jego widok powoduje lawinową napaść lęku, który wpędza w niewidzialny zaułek i gasi każdą cząstkę jasnych myśli. Jakbym znalazła się w zamkniętej pułapce, w której coraz trudniej oddychać. Co to za wezwanie, jaki nr sprawy, co jest jeszcze nie zapłacone, zaniedbane, przegrane, co tym razem, co jeszcze?
Świstek awizo to wyżebrane, pozorne pięć minut spokoju. Galopady myśli nie uspokoisz, nie zmusisz do leniwego truchtu. Poczucie winy i strach napędzają się i walczą w głowie, jak na ringu. Bez gongu który kończy walkę.
Muszę odebrać i otworzyć ten list. Chciałabym się nie bać. Najbardziej chciałabym się nie bać.

listonosz

Powrót