Świat według… innych. Wiersz o starzejącej się miłości

31 października 2017

Był sobie dziad i baba…..

prolog
Gdzieś, kiedyś,
już dawno,
ze trzydzieści coś lat
Ona laska, fakt, niezła
a On prawie bez wad

Gdy weszli w swe życia
każdy plecak swój miał
a w nim doświadczenia
które los im dał

Życie
Dzień za dniem upływał
przybywało wciąż lat
Ona laska ciut mniejsza
On też więcej wad.

Ona ryba on strzelca znak miał
gdy ona szła stępem to on ruszał w cwał

I zaczęli się gubić
rozmów tracić treść
pletli wiec głupie słowa
tak by tylko pleść

Ona słowo, on słowo.
ona jedno, on dwa
a potem i krzyki ?
A i często łza?

Potem w prawo, lub w lewo
ona w górę, on w dół
i zginęła im całość
jest dwa razy pół.

A te buty, lub zupa
głupie słowo lub gest
pyk, sekunda, minuta
no i draka już jest

potem cisza
dzień, tydzień
wciąż cisza ta trwa
bo uparty wszak on
i uparta ona

no i skaczą do oczu
i walczą jak psy
a i przez to cierpią
i oni i my.

czasem krzyczą ,złorzeczą
o g..no o bzdet
i komentarz za długi
pojawia się wnet

resume
Może czas to zakończyć?
Bo za długo to trwa
bo tu nie ma wygranych
Więc po co ta gra?

No i w księcia z bajki
nie zmieni go, nie
ani z niej księżniczki
zrobić nie da się.

Czas spróbować zrozumieć
muszą ona i on
a skorupy i maski?
a sio, poszły won

A burze i sztormy?
A kysz poszły precz
lepiej spojrzeć więc w jutro
Bo być może w tym rzecz.

Może czas by to zmienić
no i przerwać złą moc
i spróbować inaczej
zbudzić dzień. zabić noc

Jest rano, fakt, późne
i budzi ją dzień
Jak spałaś? Dzień dobry!
A ty jak? czy dobry był sen?

z nadzieją wstać rano
to nic, to że deszcz
że coś strzyka w kościach
jemu, jej pewnie też.

Czas docenić co robi
i za to, że jest
i za obiad, lub pracę
i za słowo, lub gest

serdeczności ze szczyptę
serca gramów ze trzy
siebie dać kawałeczek
i zakończyć te gry

By zgodę zbudować
spokój, szczęście mieć
nie trzeba zbyt wiele
trzeba tylko chcieć.

Warszawa 02 2005

Powrót