Świat wg Henryka czyli lajtowe picie

26 lipca 2017

– Tata, a pani w szkole powiedziała, że jak się codziennie pije piwo, to się jest alkoholikiem – wypalił Junior w kontekście właśnie spożywanego przez Henryka piwa. Najgorsze co mógłby w tym momencie Henryk zrobić, to zakrztusić się. Zachował jednak zimną krew, przełknął 2 łyki.
– Czego was w tej szkole uczą? Nie ma ciekawszych tematów dla jedenastolatków?
Junior nie odpowiedział, patrzył na ojca i czekał.

Henryk miał nie lada problem – jak rozmawiać z Juniorem o takich sprawach? Nie znał nikogo, kogo mógłby alkoholikiem nazwać. A na pewno już nie siebie! Przecież nigdy nie miał trudności z kontrolowaniem picia – po prostu pił, kiedy miał ochotę i kończył, kiedy miał dosyć. Że codziennie? A co w tym złego – piwo, dwa, trzy. Nie doświadczał jawnie szkodliwych następstw picia. Pojawiał się obniżony nastrój, ale były ku temu powody – akurat tego dnia zjadł coś „drugiej świeżości”, a ludzie są tak wkurzający! Święty by nie wytrzymał! Jeżeli już jakiekolwiek skutki picia występowały, nie odczuwał ich zbyt długo…
Cała ta „samoświadomość” pozwoliły Henrykowi udzielić wyczerpującej odpowiedzi.

– Nieprawda – powiedział, ale kolejny łyk nie smakował już tak, jak zwykle…

Powrót